Zaznacz stronę

Oglądanie widowiska sportowego o wysokim stopniu przewidywalności, bez emocji i zaskakujący zwrotów akcji to przyczyna spadku atrakcyjności tej dziedziny sportu. W obecnym sezonie z tym problemem boryka się Formuła 1. Dominacja jednego teamu, którego przewagą jest silnik o możliwościach przewyższających resztę stawki jest, zdaniem Bernie Ecclestone, bardzo złe dla królowej sportów motorowych.

Formuła F1 – co dalej z wyścigami ?

W tej odsłonie formuły 1 dla coraz mniej licznie zasiadający na torach i przed telewizorami kibiców największą niewiadomą jest czy zdąży się cokolwiek, że Lewis Hamilton nie wygra kolejnego wyścigu. Alternatywą dla Brytyjczyka jest Nico Rosberg, drugi kierowcy ze stajni Mercedesa. Hybrydowy silnik, którym dysponuje niemiecki team jest różnicą, która powoduje dysproporcję w stawce: Mercedes, w oddali Ferrari, a później długo dług nic.
Włoska ekipa zanotowała dwie wygrane w tym sezonie za sprawą Sebastiana Vettela, jednak było to spowodowane korzystnym obrotem (a niekorzystnym dla Mercedesa) sytuacji na torze, a nie spowodowane wzrostem potencjału silników.

Formuła F1 – spadek atrakcyjności wyścigów ?

Spadek atrakcyjności widowisk na torach jest spowodowany brakiem poważnego zagrożenia głownie za sprawą kryzysu w teamie Red Bull. Rewolucja silnikowa z poprzedniego sezonu odcisnęła silne piętno na kondycji RB. Co ciekawe, Renault, partner i dostawca jednostek napędowych dla stajni Christiana Hornera, najbardziej optował za zmianami. Turbodoładowane hybrydowe silniki zaproponowane przez francuzów okazały się jednostkami awaryjnymi, paliwożernymi, a przede wszystkim za słabymi, aby zapewnić prym kierowcom RB na kolejne sezony.

Formuła F1 – Redbull i inna komercja

Silnik w maszynach Red Bull jest aktualnie decydującą kwestią dla losów Formuły 2016 roku. Brak wystarczająco silnej jednostki napędowej, to przedmiot otwartego konfliktu miedzy RB a Renault. Po pierwsze, awaryjność i brak zadawalających efektów zmusza konstruktorów francuskiego dostawcy do kolejnych kosztownych badań i testów, na które Red Bull nie chce wydawać kolejnych milionów, nie będą pewnym sukcesu. Po drugie relacja między oboma partnerami to relacja dostawca – klient. Renault buduje silniki „komercyjne”, których jedynym klientem jest RB. Jako sam producent nie ma swojego zespołu w stawce.

Red Bull sfrustrowany wynikami i brakiem perspektyw na włączenie się do walki o stawkę groził odejściem z Formuły. Czy było to zagranie pokerowe zmuszające Ecclestone’a do zakulisowych działań na rzeczy zbilansowania potencjału ekip w stawce? Czy są jakiekolwiek przesłanki, aby Red Bull miał do dyspozycji lepsze silniki, lub użył jednostek innego producenta?

Czy Mercedes posiadających w obecnej chwili pozycję lidera chciałby się podzielić swoim atutem z najgroźniejszym konkurentem? Oddając swój silnik w ręce oponenta. Z czysto sportowego punktu widzenia podarowanie swojej jednostki Red Bullowi przez niemiecki koncern byłoby strzałem w kolano, to mając na uwadze dobro całego sportu motorowego i organizacji F1 są mocne przesłanki, aby rozważyć ten scenariusz.

Wycofanie się marki Red Bull ze stawki byłoby niepowetowaną stratą z marketingowego punktu widzenia dla całej formuły 1. Energetyczny napój niesie ze sobą młodych konsumentów związanych z tą marka. Dla samego Mercedesa, ekskluzywnego producenta, kojarzonego z starszą, zamożną grupą klientów docelowych związanie się z Red Bullem to szansa na wejście w nowe rynki. Formuła rządzą kibice, ale bez pieniędzy sponsorów dalszy rozwój jest niemożliwy. Wiedzą to właściciele Mercedesa, szefowie F1 oraz pozostali uczestnicy tej zabawy.

Formuła F1 – nowe sojusze korporacji ?

Jedyną przeszkoda na drodze do zawiązania się nowego sojuszu w stawce jest obowiązujący do 2016 roku kontrakt Red Bull z Renault. Toto Wolff z Mercedesa podkreśla, że żadne rozmowy w sprawie dostarczania silników dla Red Bull nie są prowadzone, RB ma ważny kontrakt z francuskim producentem, który Niemcy respektują. Zapewne to unik, aby nie wdać się w aferę związaną z ewentualnym zakończeniem współpracy Red Bull'a z Renault.

Kolejnym problemem, który sygnalizuje Wolff to możliwości produkcyjne Mercedesa. Czy Niemcy są w stanie dostarczyć kolejnemu, już 5 klientowi odpowiednią ilość jednostek napędowych? jak podkreśla Wollf idealnym rozwiązaniem byłoby, aby ktoś z dotychczasowych klientów zmienił silnik, oddając swoje miejsce Red Bull'owi.

Wszystko co zobaczymy w kolejnym sezonie Formuły 1 będzie zależało od tego jak zakończy się sprawa silnika w bolidach Red Bull.

Twoja Ocena ?
[Głosów:1    Średnia:5/5]